Krótka historia o tym, jak skończyłem związek...


...Usiadłszy na wiadrze po zaschniętej farbie, wziąłem łyk najtańszej kawy, przetarłem dolną wargę z fusów i mruknąłem pod nosem:
- To koniec.
- Ale koniec czego? -zapytał mnie przyjaciel.
- Koniec mojej pracy w tej firmie. -odparłem.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wróćmy do początków.
9 lat wstecz.
Gdy skończyłem 14 lat, ojciec znajomej zaproponował  mi, bym spróbował swoich sił w budownictwie jako pomocnik. Z oferty skorzystałem, pomimo tego, że moja pensja oscylowała w granicach 4 ZŁOTYCH NA GODZINĘ! Zżerała mnie ciekawość jak wygląda praca na budowie, plus zachęcił mnie cel jakim było uzbieranie pieniędzy na mini ścigacza. Pomocnik jak to pomocnik, posortował gwoździe, umył wiadro, skoczył do samochodu po ładowarkę do wkrętarki i tak minęły pierwsze budownicze wakacje. Od zawsze miałem potrzebę odciążenia rodziców z wydatków na moje "widzimisię" , więc praca w moim życiu nie była czymś nowym. Za smarka zrywałem porzeczki, wiśnie czy robiłem frytki, które sprzedawałem po sąsiadach.
Kolejne wakacje również upłynęły mi pod sztandarem prac budowlanych.
Po dwóch latach nadszedł moment, bym wybrał:
BUDOWNICTWO?
CZY
GASTRONOMIA?
Budownictwo pociągało mnie tym, że jest tam niezliczona ilość rzeczy do nauki i wachlarz możliwości, gastronomia jednak była wielką pasją. Od małego chciałem być kucharzem.
Po długiej walce wybór padł na:


Moje 4 lata w technikum budowlanym, upłynęły owocnie jeżeli chodzi o medale za zasługi sportowe, ale mniej owocnie w pozyskiwaniu wiedzy per technika. Brak zapału? może. brak wartościowych praktyk szkolnych? zdecydowanie. Summa summarum - egzamin końcowy zdałem na bdb, ale nie dało mi to bodźca by iść w tym kierunku na studia.

Po skończeniu szkoły zacząłem pracować w lokalnej firmie budowlanej, praca przynosiła mi MEGA satysfakcję.
-Lubię to! uwielbiam oglądać zdjęcia przed, i po wykonanej pracy, uwielbiam aranżować w głowie pomieszczenia. Praca od strony fizycznej przynosiła mi dużą radość.

Śmiem twierdzić, że przez te kilka lat, opanowałem spory wachlarz wiedzy praktycznej i teoretycznej. Twierdzę też, że nadszedł kilkadziesiąt miesięcy temu moment, w którym poczułem, że wypalam się w tym co robię. Brzmi śmiesznie- 9 lat w zawodzie powinno być dopiero wstępem do dużych rzeczy, a u mnie widocznie coś "zdechło", Być może otoczyłem się złymi ludźmi? oczywiście nie mówię o wszystkich. Trafiali się też budowniczy z prawdziwego zdarzenia. Zraziła mnie reputacja tego zawodu i komentarze przechodniów? Poniekąd. Nie ma co już gdybać i roztrząsać tematu bo pytań można zadawać bez końca.
Kolejnym krokiem był dialog, który mogliście przeczytać na wstępie. Zakończył on pewien etap w moim życiu. Miałem niesamowitego "moralniaka" w dniu odejścia z firmy...

Co teraz?
Teraz chciałbym się skupić na tym co lubię naprawdę, czyli prowadzeniu bloga bo oczywiście z tego nie rezygnuję za żadne skarby. Od zawsze miałem lekkie pióro.Mam tylko rozterkę czy nie przekwalifikować go w tematykę Lifestyle'ową. Co o tym myślisz?
 Zakupiłem kilka książek kucharskich, by próbować nowych rzeczy. W końcu mam czas złapać za podręczniki do francuskiego, które kurzą się od momentu zakupu!

Skąd masz na życie?
To pytanie, które zadaje mi ostatnio wielu znajomych. Szukałem czegoś, co napędzi mnie życiowo. Miałem potrzebę otoczenia się ludźmi którzy dążą do sukcesów.
a jak mówi stare przysłowie:"Najciemniej jest pod latarnią".
Moja żona, która działa od dłuższego czasu w networkingu, uczy mnie od podstaw biznesu online. Początkowo miałem straszne obawy jak wyjdzie moje przeistoczenie z budowlańca w ten kierunek. Ale bezpodstawnie. Mogę się nawet pochwalić już trzecim awansem w pierwszym miesiącu działania !!!
Piłka jest po mojej stronie ;)


Dajcie znać jak zaopatrujecie się na zmianę bloga ze stricte BUDOWLANEGO na LiFESTYLE! :)
Do usłyszenia! 

6 komentarzy:

  1. Wooooow obrót życia o 180 stopni, gratki że masz okazję zarabiać przez internet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Szczerze przyznam, że decyzja nie była łatwa, ale jakoś poszło. Nauki też jest sporo. Sukcesywnie brnę do przodu :)

      Usuń
  2. Mocno trzymam za Ciebie kciuki bo za marzeniami i celami trzeba dążyć :) A do budowlanki pewnie zawsze będziesz mógł wrócić jak zatęsknisz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłem tu przypadkiem w sumie to nawet nie wiem jak i ....

    Super sprawa kolego! Nie pozostaje nic innego jak życzyć Ci powodzenia i wytrwałości w dążeniu do celu. ;)

    Dodam, że sam od 2-3 dni szukam drogi od której mógłbym zacząć swoją przygodę z zarabianiem w internecie, ale szczerze mówiąc jest tych sposobów tyle (lepszych i gorszych), że nie wiem od czego powinienem zacząć.
    Mógłbyś mi dać jakaś wskazówkę bądź radę żebym się od początku nie zraził?

    Byłbym baaaardzo wdzięczny.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim sprawdź dokładnie plan marketingowy firmy oraz jej stosunek do biznespartnerów. Musisz też przeliczyć siły na zamiary. W czym się czujesz dobry? Co chciałbyś robić? jaki masz budżet do zainwestowania w biznes? Jeżeli chciałbyś tylko dorobić kilka groszy miesięcznie, możesz wypełniać ankiety. Jeżeli masz pojęcie i środki na inwestowanie - inwestuj. Jeżeli nic z tych dwóch rzeczy - Multi level Marketing Cię zbawi :)

      Usuń