Co on buduje?


Właśnie... co ten Makovski w końcu buduje? Cały świat usiadł na moment i w zadumie myślał co ten fantastyczny chłopak tworzy? Nazwa bloga może nakierować Cię w stronę budowy domów,mostów, zamków z piasku, albo niesamowitych konstrukcji z klocków lego.
Ale przecież JA w życiu nie zbudowałem domu, drogi i mostu również. Lego nie lubię, odkąd wróciłem ze swojej komunii, a mały klocuszek odcisnął swoje piętno, tuż nad dużym palcem u nogi .


Co więc gościu knuje na tym blogu? Otóż buduje dochodowy biznes online.
Coś jeszcze?
Naturalnie drogi czytelniku! Buduję też solidne fundamenty pod firmę, którą chcę kiedyś otworzyć. Niezmiennie szeroko pojęty temat dekoracji/aranżacji wnętrz zostaje w kierunku moich zainteresowań. Staram rozwijać się w tych dwóch dziedzinach jednostajnie.

Po co Ci praca online, skoro chcesz otworzyć własną firmę?
A po to, aby na ten mój wymarzony biznes uzbierać fundusze, ale na tym sprawa się nie kończy.
Kompletnie nic nie przeszkadza mi w tym, by rozwijać te dwa biznesy naraz. Spójrz na to pod innym kątem. Robota w sieci daje mi więcej czasu na rozwijanie moich pomysłów i doskonalenie produktu, który kiedyś pójdzie w świat. Wracając z budowy, zbytnio nie miałem ochoty i siły sukcesywnie szkicować i opracowywać nowych projektów.



O Ś W I E C E N I E !

 zauważyłem jaką siłę przebicia ma internet!  Moja wiedza na temat sprzedaży internetowej własnych produktów, kończyła się na OLX i ALLEGRO.
Z takim też pomysłem, chciałem biec do urzędu po dotację! Dopiero niedawno uświadomiłem sobie w jakiej głębokiej #@$@% jestem, jeżeli chodzi o założenie własnej działalności i sprzedaży w internecie.
Korzystam z czasu. Jak dziwnie, by to nie brzmiało, korzystam z niego pełną gębą. Mam teraz kilka godzin więcej, by uczyć się budowania tuneli sprzedażowych, wizerunku w sieci, rozwiązywania spraw kryminalnych w kolejnym serialu i kręcenia moich dzikich vlogów na youtube 💃.



S T R A C H !

Ma wielkie oczy... a ja miałem jeszcze większe. Co chłopak z budowy, może dać Ci za wiedzę o budowaniu biznesu w internecie? i to o biznesie w kompletnie innej dziedzinie, niż dotychczas się rozwijałem!
Otóż może. Siedziałem dłuuuugimi godzinami, oglądając szkolenia najrozmaitszej maści fachowców, czy to z Polski, czy zza granicy. Podpytywałem żony, która jest dyrektorem w jednej ze spółek działającej w sieci i ma mega wiedzę. Podczas układania płytek, słuchałem audiobooków. Efekt? skuteczne prowadzenie rozmów i trzy awanse w pierwszym miesiącu. Brzmi fajnie, ale włożyłem w to naprawdę sporo pracy i zszarganych nerwów.
Czas na moje złote myśli:

               "Lepiej mieć zmęczoną głowę, niż garba od noszenia worków z tynkiem..."

Praca na budowie, pomimo majsterskiego stanowiska w kilku firmach, nie stresowała mnie tak jak praca w sieci. Pomimo krótkiego stażu, zdążyłem już dopinać jeden z awansów o godzinie 23:40, czyli 20 minut przed zakończeniem terminu, w którym musiałem go zrobić. Zdążyłem też poświęcić wiele czasu na przekazanie mojej wiedzy osobom, które kompletnie NIC nie zrobiły i tylko go bezowocnie zmarnowały. Miałem też multum okazji na rozmowy z ludźmi, którzy mają wyświechtane podejście do całego biznesu w sieci.Bo przecież praca musi się odbywać w jakimś miejscu i koniecznie musi być ciężka i fizyczna. Inaczej to złodziej, naciągacz i piramida. Momentami mam wrażenie, że mam za dobre serce i zbyt często wyciągam pomocną dłoń do osób, które na to nie zapracowały. No, ale już tak ułożyli mnie rodzice. 


P Y T A N I A ! 
I to one właśnie stworzyły największą gówno-burzę w mojej głowie. Zadawałem ich sobie setki na minutę.
- Co powiedzą znajomi jak zmienię fach?
- Będą się śmiać, gdy zacznę pisać ciekawe/inne niż dotychczas treści?
- A co, jak nikt nie dołączy do mojego zespołu?
- Rzucę pracę, a biznes online kompletnie nie wypali. Zostanę bez pieniędzy?
- Czy ja potrafię rozmawiać z ludźmi?
- Chce mi się zmieniać na lepsze? przecież to tyle pracy.

Takich znaków zapytania w mojej głowie, mógłbym wymienić wam na kilkadziesiąt stron A4.
Ale zrozumiałem kilka faktów:
- Kolega z osiedla mnie nie nakarmi
- Wujek nie zatankuje mi samochodu
-Krzyś, który przy drinku, robi ze mnie podśmiechujki nie kupi mi domu.

Stawiam na siebie, swoje szczęście i swoją wygodę. Ja w tej układance jestem najważniejszy i muszę mieć pewność, że wykorzystałem wszystkie możliwe opcje w życiu, by do tego dojść. Nie ważne czy uda mi się w pierwszym, drugim, czy piątym projekcie w którym wezmę udział. Najważniejsza jest decyzja o zmianie i chęci ruszenia %#$@ z miejsca. A ja ją ruszyłem i działam.


Z pozdrowieniami,
wujek Michał














4 komentarze:

  1. Świetnie, że buduje i to od podstaw. Ma widać jakiś plan i go realizuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako świeżak musiałem tej pracy od podstaw wykonać naprawdę sporo! a jeszcze więcej przede mną. Ale jestem dobrej myśli. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Bardzo cenię i lubię takie podejście - żeby osiągnąć sukces czasem trzeba zaliczyć kilka porażek, ale to właśnie one są gwarantem tego sukcesu. Trzymam kciuki! Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak masz plan to to realizuj! Powodzenia , po poście widzę, że jesteś osobą która dąży do celu i to jest świetne:)

    OdpowiedzUsuń