Haters gonna hate


Miejsce mojej aktualnej pracy? Internet. Wszystko świetnie, spoko. Żyję jak cesarz. Nie targam już worków z tynkiem, nie pijam kawki na szybko. Ogólnie jest luz. Po miesiącu internetowej pracy zrównałem się zarobkami z tym, co wyciskałem ze starej firmy. Ale nie o tym w dzisiejszym wpisie.

Przebywam w sieci bardzo dużo, śmiało mogę powiedzieć, że cały dzień. Jestem zaprogramowany na każde cyknięcie telefonu. Chcę swój biznes jak najbardziej zautomatyzować, ale wszystko po kolei.

Przeczesuję codziennie facebookowe grupy w poszukiwaniu najciekawszych osób z którymi chciałbym współpracować. Jednak jak mawiają najwięksi filozofowie tego świata:
"są plusy dodatnie i plusy ujemne" 

Poznaję sporo mega pozytywnych osób, z którymi utrzymuję kontakty już nie tylko stricte związane z pracą. Fajna sprawa. Zawsze byłem nieśmiały, jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie, a teraz nabiera to kolorytu.

Istnieje też druga strona tego całego bałaganu. Przeglądając coraz to rozmaitsze grupy facebookowe spotykam pewne zjawisko, którego do dziś nie mogę, albo nie chcę pojąć.

"Nie za miliony"
Czym jest hasło: "kupię XXX, ale nie za miliony?" utarło się to powiedzonko w naszej rodzimej społeczności internetowej. Fajnie, rozumiem cały przekaz tego "nie za miliony", Ale czy wrzucając post na grupę nie masz możliwości wybrania sobie najtańszej oferty spośród komentarzy? Czy ja mogę wywnioskować ile dla Ciebie to "nie za miliony"? Nie mogę! A skoro ja nie mogę to inni również.


Miejsce pracy
- Wyższa szkoła robienia hałasu
- Niższa szkoła robienia ciszy
- Blanty kręcę po to mam ręce
-Szlachta nie pracuje

Lubię suchy dowcip, mam bardzo specyficzne poczucie humoru, ale tego typu rzeczy na profilach przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Młodzież w wieku gimnazjalnym potrafię zrozumieć, sam wpisywałem sobie coś śmiesznego w okienku praca jak miałem 15 lat. Ale dlaczego ludzie w wieku 25/30/35 szukając pracy na grupach facebookowych, (mówimy tu o pracy w sieci) przedstawiają swoje internetowe CV jakim jest prywatny profil w taki sposób?

Wyobraź sobie, że składasz CV do pracy w supermarkecie.
Wygląda atrakcyjnie i zachęcająco? Pamiętajcie, że nasz profil jest publiczny i każdy może na niego zajrzeć, nawet nasz przyszły szef.  

"Głupio-mądry"

Moja ulubiona kategoria. Typ ludzi "nic nie wiem, ale skomentuje". Zacznijmy od luźnego przykładu:
>Zosia wystawiła kwieciste spodnie na sprzedaż.
 >Halinka nudząc się między praniem, a gotowaniem wskoczyła posurfować w sieci. 
>Halinka zauważa post Zosi o spodniach
>Halinka dodaje komentarz: "Szczerze to nie podobają mi się te spodnie. Są beznadziejne jak można coś takiego ubrać? To było modne 10 lat temu! Cena? normalnie z kosmosu, skąd Ty się dziewczyno urwałaś!"

Teraz pytanie do świata: skoro Halina nie chce spodni, po co marnuje swój czas i udziela się na grupie sprzedażowej?  Liczy na poklask? Dumnie wypręży klatkę, że wypełniła swoją misję życiową przed komputerem? Dajcie znać w komentarzach, być może rozgryziemy to razem.

Przykład drugi:

>Michał wrzuca ogłoszenie o pracy w sieci
>Krzyś nie dowiadując się czegokolwiek o firmie, oferowanej pracy etc. dodaje komentarz:
"Ty jesteś złodziej, oszust i piramida."

Drogi Krzysiu, skoro nie interesuje Cię praca, nie poznałeś oferty firmy, czy systemu jej działania po co się udzielasz? Zbawiłeś świat? Jeżeli mnie nie interesuje praca w kopalni nie piszę pod w komentarzu, że to za ciężkie, że się ubrudzę, że nie za takie pieniądze etc.😁
Moglibyśmy wymieniać tutaj masę przykładów, ale po co lać wodę.


 Błędy ortograficzne
 Chyba najczęściej spotykane zjawisko w internecie. Nie mówię już o przecinkach, bo czasami i mi zdarza się ich nie używać lub wstawić je źle, ale mowa tutaj o kasztanach kłujących w oczy.
Jakaś część naszego społeczeństwa jest owładnięta dysortografią, okej choroba. Ale większość ludzi po prostu z braku oczytania robi błędy, nie mając żadnych zaburzeń! Znam osobiście kilka osób, które są stuprocentowo zdrowe. Nie czytają książek, nie czytają czegokolwiek w internecie. Ich życie kończy się na TV. Na przestrzeni kilku lat zauważyłem jak postępuje u nich ułomność w poprawnym pisaniu  najprostszych wyrazów.
Jeżeli popełniasz błędy wrzucając posty na facebooka to widocznie coś jest nie tak. Facebook podkreśla nam wyrazy na czerwono, jeżeli jest w nich błąd.





 Wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy na wyraz i wybrać jego poprawną formę.
Na wyżej wymienionym zdjęciu pokazałem treść ogłoszenia, które ostatnio mi się przewinęło przez oczy. Można? można!
Ja nie chce ani krutkich mebli ani dugich.



Podsumowując: Szanujmy swój czas i dbajmy o każdy detal, bo przecież nasze zachowanie w sieci świadczy o nas samych. Wychodzę na naczelnego hejtera internetu, ale napisanie takiego posta, leżało mi już długo gdzieś z tyłu głowy. I nie jest stworzony po to,by dumnie prężyć klatkę, a bardziej, by dać Ci wskazówki co możesz poprawić. Atrakcyjniej wygląda schludne ogłoszenie, przyjemniej ogląda się zadbany profil, a nasze palce będą bardziej zrelaksowane nie pisząc bezsensownych komentarzy.Wyczyśćmy głowy z niepotrzebnych rzeczy, skupiając się tylko na tym co ma jakiś cel.

Z pozdrowieniami...
Wujek Michał.



3 komentarze:

  1. Również coraz częściej spotykam na swojej drodze wyżej wymienione problemy społeczne (bo do takiej rangi chyba już utosly). Dobrze, że ktoś wreszcie zwraca na nie uwagę. Szczególnie ortografia kole w oczy.
    Pozdrawiam,
    Aleksandra Drążek
    Aldrazek

    OdpowiedzUsuń
  2. Post trafiony,dzisiaj trafiłam na takie kwiatki :D Nie wiem czy śmiać się czy płakać, gdy Janusze i Grażyny piszą posty albo komentują bez ładu i składu. Nie mówiąc już o wielkich wojnach w sklepach o mikser ;-;
    Pozdrawiam,
    MondeDePanther

    OdpowiedzUsuń
  3. Wujku Michale.. No niestety ale nasze społeczeństwo XXI wieku już takie jest i od tego się nie opędzimy.. Ludzie lubią komentować i strasznie krytykować.
    Dlatego najlepiej nie zwracać uwagi na takiego typu komentarze ��

    Z gorącymi pozdrowieniami

    OdpowiedzUsuń