I cyk... dwójeczka


Czyli o tym jak upłynęły dwa miesiące odkąd rzuciłem pracę.
Jak większość z was wie, z zawodu jestem technikiem budownictwa i  w takowej dziedzinie też zaczynałem blogowanie. Większość też wie, że w tym fachu szkoliłem się i pracowałem.

Dziś chciałbym stworzyć na moim blogu mini raport, co zmieniło się w moim życiu.


1. Koniec spania popołudniami!

Zdarzało mi się wracać z pracy i w głowie lśniła mi tylko jedna myśl- DRZEMKA. Potrafiłem usnąć na siedząco, czekając na obiad, niekiedy podczas kąpieli w wannie. Jeżeli wskoczyłem już w wir drzemania po pracy, nie potrafiłem przestać, a takie serie trwały tygodniami. Wiecie co jest w tym najgorsze?
-pobudka 6:00
-Praca 7:00
-koniec pracy 15:00
- podsypianie 16:00 do 19:00/20:00
-Koniec dnia

Czułem jak życie mija mi w ekspresowym tempie, a ja kompletnie z niego nie korzystałem.
Teraz na szczęście wykluczyłem ten aspekt i żyje mi się zdecydowanie lepiej!

2. Realny wpływ na swoje zarobki
Najbardziej w pracy na etacie "żarło" mnie chyba to, że dostawałem na konto tyle, ile naskubałem godzin w miesiącu.Nic w tym zadziwiającego. Każdy z nas podąża za lepszymi zarobkami i tak było w moim przypadku. Mój pierwszy miesiąc pracy online, przyniósł mi równowartość tego, co zarabiałem "ryjąc" na budowie. Kolejny dał mi już nieco więcej. W takim tempie, które utrzymuję teraz, mam szansę za kilka miesięcy zarabiać naprawdę godne pieniądze. W każdej pracy są plusy i minusy, w mojej aktualnej minusem jest to, że spędzam sporo czasu w sieci. 

3.Wróciła mi radość życia!

Serio! Mam ochotę iść pograć w koszykówkę, śmignąć w tygodniu na ryby o 4 rano, czy pogrzebać sobie na luźno przy samochodzie. Wcześniej nie miałem na to siły i chęci. Endorfiny windują każdy mój dzień na najwyższe obroty. Mniej narzekam na wszystko dookoła, co było moim ulubionym zajęciem. Mam po prostu większy luz i dystans do wszystkiego. Kiedyś czekałem na weekend, by wyskoczyć w miasto i "zważyć" się dwa dni z rzędu. Dawało mi to odskocznię od całego tygodnia pracy. Teraz wyeliminowałem takie wyjścia do minimum. 

4.Poprawa relacji w związku
Wpadłem jakiś czas temu w wir męża robola. Byłem świadomy tego, że właśnie śpiąc po pracy, ciągle narzekając, czy muląc papę nie napędzam kompletnie tego związku i nie daję nic od siebie.
Nie miałem siły i chęci się angażować, choć wiedziałem, że powinienem. Takie są właśnie pierwsze kroki do rozpadu związku. Zapaliła mi się w końcu lampka kontrolna, że to już czas coś zmienić, I zmieniłem. Pracę, podejście do życia i tok rozumowania. Widzę poprawę i małymi krokami odbuduję to co nadszarpnąłem. Małżeństwo wymaga pielęgnacji każdego dnia. Samo się nie zrobi! 😎

Te cztery punkty, to tylko wierzchołek góry lodowej moich nadchodzących zmian. Jak wiadomo wszystko wymaga czasu. Z luźnych przykładów mógłbym jeszcze wypisać to, że łatwiej mi teraz nawiązywać relacje międzyludzkie, zmniejszam mój strach przed kamerą, czy aparatem, staram się nie chomikować gratów, robię rzeczy, które zajmują mniej niż 5 minut od razu i nie odkładam ich na później. A Ty jakie aspekty swojego życia chciałbyś/chciałabyś podreperować u siebie?


Z pozdrowieniami...
wujek Michał

2 komentarze:

  1. Super sprawa i życzę powodzenia w pracy w sieci. Bardzo dobrze, że Ci się udało! Gratuluje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzja nie przyszła łatwo, ale się udało. Nauki też jest sporo i to nieustannie. Ale myślę, że warto. Człowiek ma potrzebę uczenia się. ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń